ADHD u dorosłych rzadko wygląda jak lista objawów z podręcznika. Znacznie częściej wygląda jak życie, w którym ktoś wie, co powinien zrobić, chce to zrobić, często nawet dokładnie wie jak, a mimo to regularnie nie potrafi przełożyć tej wiedzy na działanie we właściwym momencie.
Wie, że rachunek trzeba zapłacić. Nie płaci. Wie, że spotkanie zaczyna się o czternastej. O trzynastej czterdzieści osiem jest jeszcze pod prysznicem. Wie, że projekt ma oddać za trzy tygodnie. Przez osiemnaście dni prawie nie może się do niego zabrać, a potem w ciągu jednej nocy wykonuje pracę, która wcześniej wydawała się niemożliwa. Kupuje planer. Przez tydzień prowadzi go perfekcyjnie. Potem przez dwa miesiące nie pamięta, gdzie go położył. Odpowiada partnerowi, że pamięta. I naprawdę pamięta. Do momentu, kiedy pięć minut później uwagę przejmie coś innego.
Dlatego opowiadanie o ADHD wyłącznie za pomocą słów nieuwaga, nadpobudliwość i impulsywność jest niewystarczające. To podstawowe obszary diagnostyczne, ale w codziennym życiu ich konsekwencje rozchodzą się znacznie szerzej: na pracę, finanse, obowiązki domowe, związki, poczucie czasu, odpoczynek, organizację dnia i poczucie własnej skuteczności. Objawy muszą tworzyć trwały wzorzec, rozpoczynać się w okresie rozwojowym, występować w więcej niż jednym obszarze życia i powodować istotne trudności.
ADHD to nie pojedyncze zachowanie. To powtarzalny wzorzec. Każdy czasami odkłada obowiązki. Każdy może zapomnieć o rachunku. Każdy może zgubić telefon. Każdy może spóźnić się na spotkanie. Każdemu zdarza się przerwać rozmówcy. Dlatego diagnostycznie mało użyteczne jest pytanie, czy zdarza ci się zapominać. Znacznie bardziej użyteczne są pytania: jak często, od kiedy, w ilu obszarach życia, jak poważne są konsekwencje, ile wysiłku wymaga zapobieganie tym problemom, czy podobny sposób funkcjonowania był widoczny już w dzieciństwie, czy trudności występują nawet wtedy, kiedy ktoś naprawdę chce czegoś dopilnować.
W pracy osoba z ADHD nie musi być złym pracownikiem. Może być kreatywna, energiczna, świetnie reagować w kryzysach, szybko kojarzyć informacje i przez kilka godzin pracować z niezwykłą intensywnością nad projektem, który naprawdę ją angażuje. Problem może pojawić się gdzie indziej. W terminach. Priorytetach. Powtarzalnych obowiązkach. Dokumentacji. Planowaniu działań wymagających wielu etapów. Kończeniu tego, co zostało rozpoczęte.
Termin oddania projektu jest za miesiąc. Racjonalnie ktoś wie, że najlepiej rozłożyć pracę na cztery tygodnie. Pierwszego dnia otwiera dokument. Tworzy nazwę pliku. Sprawdza jedną rzecz w internecie. Pojawia się drugi temat. Potem trzeci. Dokument zostaje zamknięty. Mijają kolejne dni. Człowiek regularnie myśli, że musi się za to zabrać. Im dłużej odkłada, tym większe napięcie. Im większe napięcie, tym trudniej otworzyć projekt. A potem termin staje się realnym zagrożeniem. Zostało osiem godzin. Nagle pojawia się ogromna mobilizacja. Praca, której nie można było rozpocząć przez trzy tygodnie, zostaje wykonana w jedną noc. To może prowadzić do przekonania, że najlepiej pracuje się pod presją. Czasami bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie, że presja jest jednym z niewielu bodźców wystarczająco silnych, żeby uruchomić działanie. Jeżeli taki system powtarza się latami, cena bywa wysoka: permanentny stres, praca po nocach, konflikty, poczucie winy i przekonanie, że ciągle funkcjonuje się na ostatnią chwilę.
Na biurku leżą trzy zadania. Jedno ważne i pilne. Drugie ważne, ale nudne. Trzecie mało ważne, ale interesujące. Logicznie należy rozpocząć od pierwszego. Mózg jednak nie zawsze przydziela uwagę według tego, co jest najważniejsze dla życia. Może znacznie silniej reagować na nowość, zainteresowanie, natychmiastową nagrodę, presję, zmianę albo intensywność bodźca. W efekcie ktoś przez dwie godziny dopracowuje szczegół prezentacji, którego nikt nie zauważy, podczas gdy ważny raport pozostaje nietknięty. Dlatego ADHD nie należy sprowadzać do prostego braku koncentracji. Problem może dotyczyć regulacji i kierowania uwagą oraz organizowania działania w sposób adekwatny do celu.
Prokrastynacja pojawia się z wielu powodów: lęku, perfekcjonizmu, depresji, przeciążenia, braku zainteresowania albo zwyczajnego unikania czegoś nieprzyjemnego. W ADHD odkładanie często bywa częścią większego wzorca problemów z uwagą, organizacją, rozpoczynaniem i utrzymywaniem działania. Charakterystyczne bywa doświadczenie: chcę zacząć, wiem że powinienem zacząć, siedzę i myślę o tym, że powinienem zacząć, i nadal nie zaczynam. Taki schemat, jeśli powtarza się od wielu lat w różnych dziedzinach i przynosi realne konsekwencje, staje się diagnostycznie istotny.
Dom jest ciekawym miejscem do obserwowania ADHD. W pracy istnieją terminy, przełożeni, spotkania, procedury, współpracownicy i kalendarze. Dużo zewnętrznej struktury. W domu często nie ma nikogo, kto o osiemnastej powie, że teraz należy opróżnić zmywarkę. I właśnie wtedy różnica może stać się szczególnie widoczna.
Rachunek przychodzi mailem. Człowiek go widzi. Myśli, że zapłaci wieczorem. Wieczorem pamięta o nim podczas kąpieli. Po kąpieli dostaje wiadomość. Odpowiada. Potem robi kolację. Dwa tygodnie później przychodzi przypomnienie. To nie musi oznaczać, że ktoś nie rozumie konsekwencji ani że nie zależy mu na finansach. Problemem może być utrzymanie przyszłego zamiaru w systemie codziennych działań. Dlatego osoby z ADHD często tworzą zewnętrzne zabezpieczenia: automatyczne płatności, przypomnienia, kalendarze, stałe dni załatwiania spraw, listy, aplikacje. Strategie kompensacyjne są ważnym elementem podczas diagnozy. Ich skuteczność może sprawić, że trudności będą mniej widoczne z zewnątrz, mimo że utrzymanie codziennego funkcjonowania nadal wymaga dużego wysiłku.
ADHD nie oznacza automatycznie bałaganu. Są osoby z ADHD mające bardzo uporządkowane mieszkania. Czasami właśnie dlatego, że przez lata nauczyły się, że jeżeli każda rzecz nie będzie miała jednego konkretnego miejsca, codzienność stanie się nie do opanowania. U innych wygląda to inaczej. Kubek pozostaje na biurku. Ubranie na fotelu. List na stole. Ładowarka w kuchni. Dokument położony na chwilę na półce. Każda z tych czynności osobno jest banalna. Problemem może być jednak powtarzalne niedomykanie małych sekwencji działania. Weź szklankę. Idź do kuchni. Włóż ją do zmywarki. Brzmi jak jedna czynność. Dla mózgu wykonującego zadanie jest to kilka etapów, a pomiędzy nimi istnieje wiele okazji, żeby uwaga została przechwycona przez coś innego.
Jednym z najbardziej codziennych doświadczeń może być życie wśród rzeczy znajdujących się w miejscach tymczasowych. Dokument, który trzeba schować później. Paczka, którą trzeba rozpakować później. Pranie, które trzeba złożyć później. Torba, którą trzeba opróżnić później. Mail, na który trzeba odpowiedzieć później. Każde pojedyncze później wydaje się niegroźne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy po tygodniu ktoś żyje pośród kilkudziesięciu niedokończonych mikroczynności. To może być codziennym skutkiem problemów z organizacją i podtrzymaniem działania.
W relacjach zachowanie wynikające z problemów uwagowych może zostać odczytane jako informacja o uczuciach. Partner mówi, że prosił trzy razy. Osoba z ADHD odpowiada, że wie. Skoro wiedziałeś, dlaczego tego nie zrobiłeś. Z perspektywy drugiej osoby równanie może wyglądać tak: ważne dla mnie, więc powinieneś pamiętać, a więc nie pamiętasz, więc nie jest dla ciebie ważne. Tymczasem pamięć o wykonaniu działania i emocjonalne znaczenie tego działania nie są tym samym.
Można zapomnieć odpisać, zadzwonić, kupić coś po drodze, zarezerwować stolik, wysłać dokument, przenieść pranie, zapytać o wynik badania, zrobić rzecz, o którą partner poprosił pół godziny wcześniej. Kiedy takie zapominanie wpisuje się w trwały wzorzec nieuwagi widoczny w różnych obszarach życia, staje się jednym ze sposobów, w jaki objawy manifestują się w relacji.
Jedną z bardziej widocznych manifestacji impulsywności u dorosłych może być przerywanie rozmówcy. Nie zawsze chodzi o brak szacunku. Czasami mechanizm wygląda tak: pojawia się myśl, człowiek chce ją powiedzieć, jednocześnie wie, że rozmówca jeszcze mówi, ale pojawia się silne poczucie, że jeżeli teraz tego nie powie, za chwilę zapomni. Więc mówi. Dla drugiej osoby efekt jest identyczny jak przy świadomym przerywaniu. Dlatego samo rozpoznanie ADHD nie anuluje odpowiedzialności za zachowanie. Może jednak pomóc zrozumieć jego mechanizm i znaleźć skuteczniejszy sposób reagowania.
Czasami zdanie wychodzi z ust szybciej, niż pojawia się refleksja, że może lepiej było tego nie mówić. Może to dotyczyć żartów, krytyki, odpowiedzi w konflikcie, deklaracji, decyzji. Gdy problemy z hamowaniem reakcji są trwałe, obecne od okresu rozwojowego i widoczne również w innych sytuacjach, mogą należeć do szerszego obrazu impulsywności.
Termin time blindness, tłumaczony czasem jako ślepota czasowa, zrobił karierę w mediach społecznościowych. Trzeba jednak używać go ostrożnie. Nie jest osobnym oficjalnym kryterium diagnostycznym ADHD. Badania wskazują, że u części dorosłych z ADHD występują różnice dotyczące percepcji, szacowania i zarządzania czasem. Jednocześnie literatura nie jest całkowicie jednolita. W codziennym języku time blindness może jednak dobrze opisywać pewne doświadczenie: czas nie zachowuje się tak, jak człowiek racjonalnie wie, że powinien.
Spotkanie zaczyna się za godzinę. Trzeba wziąć prysznic, ubrać się, znaleźć klucze, dojechać, zaparkować, przejść z parkingu. Łącznie potrzeba około pięćdziesięciu pięciu minut. Mimo tego pojawia się poczucie, że jest jeszcze godzina, spokojnie. Następnie: zrobię tylko jedną rzecz. I nagle zostaje dwadzieścia siedem minut. Albo: napiszę tego maila w pięć minut. Trwa dwadzieścia. Posprzątam kuchnię w kwadrans. Mija godzina. Wyjdę za dwie minuty. Dziesięć minut później nadal szukamy telefonu. Problem może polegać zarówno na nieprecyzyjnym odczuwaniu upływu czasu, jak i na trudnościach z uwagą, planowaniem, przełączaniem czynności czy pamiętaniem o przyszłym zadaniu. Dlatego time blindness warto traktować jako opis doświadczenia, a nie diagnozę.
Zdanie, że skoro naprawdę ci zależy, powinieneś po prostu zacząć, potrafi być wyjątkowo bolesne. Bo bardzo często naprawdę zależy. Ktoś chce zdać egzamin, napisać pracę, posprzątać mieszkanie, wypełnić PIT, zadzwonić do lekarza, rozpocząć projekt. I właśnie dlatego frustruje go to, że mimo zamiaru nadal tego nie robi. Trudność rozpoczęcia zadania nie jest samodzielnym kryterium. Może być jednak praktycznym przejawem szerszych trudności dotyczących organizacji działania, utrzymywania uwagi i unikania zadań wymagających długotrwałego wysiłku umysłowego.
Wyobraźmy sobie dwa zadania. Pierwsze: obejrzeć interesujący film dotyczący ulubionego tematu. Drugie: wypełnić monotonny formularz. Oba wymagają trzydziestu minut. Subiektywna trudność rozpoczęcia może jednak być zupełnie inna. Dlatego przekonanie, że jeżeli potrafisz grać przez trzy godziny, potrafisz również przez trzy godziny robić dokumentację, po prostu ci się nie chce, jest zbyt proste. Możliwość utrzymania koncentracji podczas atrakcyjnej aktywności nie wyklucza ADHD. Diagnostycznie istotne jest to, czy istnieje utrwalony wzorzec problemów z kontrolowaniem i utrzymywaniem uwagi odpowiednio do wymagań sytuacji.
Termin pomaga, bo zmienia sytuację. Zadanie, które przez trzy tygodnie było ważne, ale kiedyś, staje się teraz albo katastrofa. Pojawia się natychmiastowa konsekwencja, presja, pobudzenie, jasny cel. Nagle uruchomienie działania staje się łatwiejsze. To może utrwalać niezdrowy system pracy: nie zaczynam, napięcie rośnie, termin staje się krytyczny, mobilizuję się, wykonuję, czuję ulgę, następnym razem robię dokładnie to samo. Z zewnątrz wygląda to czasem jak lenistwo. Od środka może być próbą regulowania działania za pomocą presji.
Słowo nadpobudliwość nadal powoduje, że wiele osób wyobraża sobie dziecko, które wstaje z ławki i biega po klasie. U dorosłego obraz może być znacznie subtelniejszy. Nadaktywność może manifestować się jako ciągła potrzeba poruszania nogą, bawienie się przedmiotami, zmienianie pozycji, chodzenie podczas rozmowy telefonicznej, trudność z pozostawaniem bezczynnie, potrzeba nieustannego wykonywania czegoś, duża gadatliwość, poczucie wewnętrznego napędu. Sposób manifestacji ADHD zmienia się wraz z wiekiem, a u dorosłych jawna aktywność ruchowa może być mniej wyraźna niż u dzieci. Dlatego ktoś może powiedzieć, że nigdy nie był nadpobudliwy, a po dokładniejszej rozmowie dodać, że nie potrafi nic nie robić, nawet podczas filmu sprawdza telefon, składa pranie albo coś czyta.
Hiperfokus jest realnym doświadczeniem, ale nie kryterium diagnostycznym. Termin ten jest powszechnie używany do opisania bardzo intensywnego skupienia na określonej aktywności. Ktoś rozpoczyna projekt o dziewiętnastej, a potem budzi się o drugiej trzydzieści, nie zauważył głodu, nie sprawdził telefonu, nie poszedł spać, nie wykonał pięciu innych zaplanowanych rzeczy. Takie doświadczenia mogą występować u osób z ADHD. Hiperfokus nie jest jednak samodzielnym formalnym kryterium rozpoznania. Nie powinien być używany jako dowód, że ktoś potrafi skupić się sześć godzin, więc ma ADHD, ani że potrafi skupić się sześć godzin, więc nie może mieć ADHD. Kluczowym problemem pozostaje regulowanie uwagi zgodnie z aktualnymi wymaganiami, a nie całkowita niezdolność do koncentracji.
Osoby dorosłe z ADHD często opisują szybkie narastanie frustracji, niecierpliwość, silne reakcje na niepowodzenia, trudność z wyhamowaniem emocji, gwałtowne odpowiedzi w konflikcie, silne poczucie przeciążenia, dłuższy powrót do równowagi po pobudzeniu. Problemy z regulacją emocji są częste u dorosłych z ADHD. Ale problemy z regulacją emocji nie są tym samym co podstawowe kryteria diagnostyczne. Silne emocje mogą występować również w zaburzeniach lękowych, depresji, chorobie afektywnej dwubiegunowej, PTSD, zaburzeniach osobowości, spektrum autyzmu, przewlekłym stresie, problemach ze snem i wielu innych sytuacjach. Dlatego nie można rozpoznawać ADHD na podstawie tego, że ktoś szybko się denerwuje, bardzo przeżywa krytykę albo ma wahania emocji. Regulacja emocjonalna jest ważnym obszarem oceny, ale sama nie rozstrzyga diagnozy.
Można być bardzo zorganizowanym i mieć ADHD. Ktoś przychodzi na diagnozę i mówi, że to chyba niemożliwe, zawsze jest przed czasem. Po chwili okazuje się, że aby nigdy się nie spóźniać, ustawia pięć alarmów, przygotowuje ubrania wieczorem, wychodzi godzinę wcześniej, sprawdza trasę trzy razy, nie planuje żadnej innej aktywności przed spotkaniem, a przez pół dnia myśli o tym, że o szesnastej musi gdzieś być. Efekt zewnętrzny: punktualność. Koszt wewnętrzny: ogromny system kompensacyjny. Inna osoba może mieć idealnie czyste biurko, ponieważ doświadczenie nauczyło ją, że każdy przedmiot pozostawiony poza ustalonym miejscem prawdopodobnie zostanie zgubiony. Dlatego podczas diagnozy ważne jest nie tylko, czy masz problem, ale również, co musisz robić, żeby tego problemu nie było.
Czasami pojawia się argument, że gdyby ktoś naprawdę miał ADHD, ktoś zauważyłby to w dzieciństwie. Niekoniecznie. Kryteria wymagają obecności objawów w okresie rozwojowym. To jednak nie oznacza, że diagnoza musiała zostać wtedy postawiona. Dziecko może funkcjonować stosunkowo dobrze, jeżeli jego środowisko zapewnia ogromną zewnętrzną strukturę. Rodzice budzą, przypominają, pakują, kontrolują zadania, sprawdzają plecak, pilnują terminów. Szkoła ma stały plan. Lekcja trwa czterdzieści pięć minut. Każde zadanie ma określony termin. Potem przychodzą studia albo pierwsza praca, samodzielne mieszkanie, dzieci, kredyt, rachunki, zakupy, terminy medyczne, podatki, relacja, kilkanaście równoległych projektów. Nagle system, który działał przez wiele lat, przestaje wystarczać. Objawy niekoniecznie pojawiły się dopiero teraz. Dopiero teraz ich koszt stał się niemożliwy do ukrycia.
Problemy z koncentracją nie należą wyłącznie do ADHD. Mogą pojawić się podczas depresji, zaburzeń lękowych, chronicznego niewyspania, silnego przeciążenia, używania substancji psychoaktywnych, niektórych chorób somatycznych, innych zaburzeń psychicznych i neurorozwojowych. Dlatego diagnoza ADHD wymaga diagnostyki różnicowej i pełnego spojrzenia na stan psychiczny oraz zdrowie. Bardzo ważna jest chronologia. Jeżeli przez trzydzieści lat ktoś nie miał znaczących problemów z uwagą, organizacją i impulsywnością, a nagle pojawiły się one w ciągu ostatnich trzech miesięcy, trzeba szczególnie uważnie poszukiwać innego wyjaśnienia. ADHD jest stanem neurorozwojowym. Nie zaczyna się nagle po trzydziestce.
ADHD nie oznacza, że człowiek nie potrafi się skupić. Osoba z ADHD może skończyć studia, zrobić doktorat, prowadzić firmę, czytać przez pięć godzin, grać na instrumencie, programować przez całą noc, prowadzić niezwykle skomplikowany projekt. I nadal mieć ADHD. Pytanie nie brzmi, czy jesteś zdolny do koncentracji. Bardziej trafne jest: czy potrafisz wystarczająco stabilnie regulować uwagę i działanie odpowiednio do wymagań sytuacji, również wtedy, kiedy zadanie jest monotonne, odległe w czasie, mało nagradzające albo wymaga wielu etapów.
Wyobraźmy sobie zwyczajny dzień. Budzik dzwoni o szóstej czterdzieści pięć. Wyłącza go. Drzemka. Druga. Trzecia. O siódmej dwadzieścia pięć pojawia się nagła mobilizacja. Szybki prysznic. Nie może znaleźć kluczy. Wraca po telefon. Telefon znajduje się w samochodzie. W pracy jest pięć minut po czasie. Otwiera skrzynkę pocztową. Ma odpisać na jeden ważny mail. Po drodze widzi drugi. Potem przypomina sobie o dokumencie. Po pół godzinie pracuje już nad czymś zupełnie innym. O jedenastej rozpoczyna interesujący projekt. O czternastej trzydzieści ktoś pyta, czy był na obiedzie. Nie był. Nie zauważył czasu. O szesnastej ma wyjść z pracy. O piętnastej pięćdziesiąt dwa rozpoczyna kolejne zadanie. Wychodzi czterdzieści minut później. Po drodze miał zrobić zakupy. Zapomina. W domu partner przypomina o rzeczy, o którą prosił rano. Naprawdę o niej zapomniał. Dochodzi do spięcia. Pada kilka słów za dużo. Wieczorem powinien zapłacić rachunek. Pamięta o nim podczas mycia zębów. Zrobię to zaraz. Następnego dnia rano nadal nie jest zapłacony.
Czy taki dzień oznacza ADHD? Nie. Może zdarzyć się każdemu. Ale jeżeli podobny wzorzec powtarza się przez lata, pojawia się w pracy, domu, relacjach i edukacji, ma swoje odpowiedniki w dzieciństwie oraz powoduje realne konsekwencje, wtedy staje się klinicznie istotny i może uzasadniać diagnostykę ADHD.
Objaw to nie to samo co konsekwencja objawu. Nieuwaga, nadaktywność i impulsywność należą do podstawowego obrazu diagnostycznego ADHD. Natomiast chroniczne spóźnienia, nieopłacone rachunki, bałagan, prokrastynacja, konflikty w związku, problemy finansowe, praca po nocach, trudność z rozpoczęciem zadania, subiektywne time blindness, przeciążenie, obniżona samoocena mogą być konsekwencjami lub częstymi doświadczeniami związanymi z ADHD, ale same w sobie nie stanowią prostego zestawu kryteriów diagnostycznych. Podobnie z emocjami. Dysregulacja emocjonalna jest częstym i klinicznie ważnym problemem u części dorosłych z ADHD, ale nie powinniśmy przedstawiać jej tak, jakby sama była wystarczającym kryterium rozpoznania. Ta różnica chroni przed dwiema skrajnościami. Pierwszą: nie biegam po pokoju, więc nie mogę mieć ADHD. I drugą: spóźniam się i nie lubię sprzątać, więc na pewno mam ADHD. Obie są błędne.
Warto pomyśleć o diagnozie nie wtedy, kiedy odnajdujesz siebie w jednej historii. Warto ją rozważyć szczególnie wtedy, kiedy widzisz wieloletni i powtarzalny wzorzec dotyczący między innymi uwagi, organizacji, impulsywności lub nadmiernej aktywności, który był w jakiejś formie obecny już w okresie rozwojowym, pojawia się w więcej niż jednym obszarze życia, powoduje realne trudności i nie daje się lepiej wyjaśnić wyłącznie innym stanem lub zaburzeniem.
ADHD u dorosłych często widać nie w tym, czego człowiek nie potrafi, ale w cenie, jaką płaci za to, żeby sobie poradzić. Czasami patrzymy na dorosłego człowieka i mówimy, że przecież sobie radzi. Pracuje. Ma rodzinę. Skończył studia. Płaci rachunki. Nie spóźnia się. Mieszkanie jest posprzątane. Tylko że nie widzimy całego systemu, który stoi za tym rezultatem. Pięciu alarmów. List kontrolnych. Kalendarza. Pracy do drugiej w nocy. Wielokrotnego sprawdzania. Lęku przed zapomnieniem. Ciągłego nadrabiania. Partnera przypominającego o terminach. Robienia wszystkiego natychmiast, ponieważ jeśli zostanie odłożone, może zniknąć z pamięci. Ani tego, że po dniu skutecznego funkcjonowania człowiek jest całkowicie wyczerpany. Dlatego podczas dobrej diagnozy nie pytamy wyłącznie, czy dajesz sobie radę. Warto zapytać, w jaki sposób dajesz sobie radę i ile cię to kosztuje.
Rozpoznanie ADHD może pomóc zrozumieć wiele doświadczeń. Dlaczego organizowanie prostych spraw było przez lata tak trudne. Dlaczego ktoś potrafił zrobić rzecz skomplikowaną, a jednocześnie przez miesiąc nie potrafił zadzwonić do przychodni. Dlaczego presja terminu uruchamiała działanie skuteczniej niż spokojny plan. Dlaczego przez lata słyszał, że ma ogromny potencjał, tylko musi być bardziej systematyczny. Ale ADHD nie powinno stawać się wyjaśnieniem każdego zachowania. Nie każda emocja to ADHD. Nie każde spóźnienie to ADHD. Nie każda prokrastynacja to ADHD. Nie każdy bałagan to ADHD. Nie każde intensywne skupienie to hiperfokus. Nie każda trudność z czasem to time blindness.
Diagnoza powstaje dopiero wtedy, kiedy specjalista widzi spójny, trwały i rozwojowy wzorzec, który spełnia wymagania diagnostyczne i rzeczywiście wpływa na funkcjonowanie człowieka. Dlatego pytanie, czy robię rzeczy typowe dla ADHD, jest mniej użyteczne niż pytanie, czy sposób, w jaki funkcjonuję od wielu lat, tworzy obraz ADHD i czy najlepiej właśnie ono wyjaśnia moje trudności. To drugie pytanie jest początkiem prawdziwej diagnostyki.