ADHD u kobiet rzadko wygląda tak, jak przez lata wyobrażaliśmy sobie to zaburzenie. Częściej wygląda jak życie osoby, która od lat słyszy, że jest zdolna, tylko strasznie chaotyczna, że za bardzo wszystko przeżywa, że musi się lepiej zorganizować, że jak chce, to potrafi, że nie może zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Czasem nie słyszy niczego. Była przecież dobrą uczennicą. Skończyła studia. Pracuje. Ma rodzinę. Pamięta o urodzinach dzieci, szczepieniach, rachunkach, prezentach dla nauczycieli, zakupach i spotkaniach w pracy. Z zewnątrz wygląda na osobę, która świetnie sobie radzi.
Tylko ona wie, że za tym obrazem stoi system alarmów, kalendarzy, list, pracy po nocach, ciągłego kontrolowania siebie i lęku, że jeśli choć na chwilę przestanie wszystko pilnować, konstrukcja zacznie się rozpadać. Wie też, co dzieje się wieczorem, kiedy nie trzeba już odpowiadać, organizować, pamiętać, uśmiechać się ani dowozić. Czasami wtedy nie ma już energii na nic. I właśnie w takim momencie może pojawić się pytanie: a jeśli to nie jest kwestia tego, że jestem za mało zorganizowana? A jeśli mam ADHD?
To pytanie wiele kobiet zadaje sobie dopiero po trzydziestce, czterdziestce, a czasem jeszcze później. Nie dlatego, że ADHD pojawiło się nagle w dorosłości. ADHD jest stanem neurorozwojowym, więc jego śladów szuka się już w okresie rozwojowym. Problem polega na tym, że u części dziewcząt i kobiet objawy przez lata pozostają nierozpoznane, są inaczej interpretowane albo skutecznie kompensowane. Nie istnieje osobne kobiece ADHD. Podstawowe kryteria diagnostyczne pozostają te same. Różnić może się natomiast sposób, w jaki trudności stają się widoczne, oraz sposób, w jaki otoczenie je interpretuje.
Kulturowy obraz ADHD przez długi czas był bardzo charakterystyczny: chłopiec, szkoła podstawowa, wstaje z ławki, przeszkadza, nie czeka na swoją kolej, biega, dostaje uwagi, jest widoczny. Taki obraz rzeczywiście może odpowiadać części dzieci. Ale nie wszystkim. Dziewczynka może siedzieć spokojnie przy ławce, patrzeć na nauczyciela, nie przeszkadzać i przez ostatnich dziesięć minut nie wiedzieć, o czym była lekcja. Może nie biegać po klasie, ale przez cały dzień intensywnie kontrolować siebie. Może zapominać zeszytów, gubić przedmioty, rozpoczynać zadanie wieczorem przed terminem, marzyć podczas lekcji albo potrzebować ogromnego wysiłku, żeby wykonać rzeczy, które jej koleżankom przychodzą znacznie łatwiej. Może również bardzo wcześnie nauczyć się kompensować: przepisywać notatki, sprawdzać plecak kilka razy, pilnować się, starać się być grzeczną, bać się popełnienia błędu.
Dlatego podczas diagnozy nie wystarczy zapytać, czy była Pani nadpobudliwym dzieckiem. Trzeba zapytać znacznie szerzej: jak wyglądało Pani funkcjonowanie i ile wysiłku wymagało od Pani radzenie sobie.
Nieuwaga jest jednym z podstawowych obszarów ADHD. Tyle że nieuwaga może być niezwykle cicha. Nie musi oznaczać patrzenia przez okno podczas każdej rozmowy. Może oznaczać przeczytanie trzech stron książki i zorientowanie się, że właściwie nie wiadomo, co się przeczytało. Rozpoczęcie wiadomości i znalezienie jej trzy dni później w szkicach. Wysłuchanie instrukcji, a następnie zapomnienie jej części. Wejście do kuchni i zatrzymanie się z pytaniem, po co właściwie tu przyszłam. Otworzenie laptopa, żeby zrobić przelew, i dwadzieścia minut później czytanie artykułu znalezionego przypadkiem podczas sprawdzania jednej informacji. W pracy może to wyglądać jak niedopilnowanie drobnego szczegółu. W domu jak pozostawienie mokrego prania w pralce. W relacji jak zapomnienie o tym, co partner powiedział rano. W szkole dziewczynka może słyszeć, że jest zdolna, ale nie wykorzystuje możliwości, albo że musi bardziej uważać. Problem polega na tym, że zachowanie cichego dziecka znacznie rzadziej zmusza otoczenie do szukania pomocy niż zachowanie dziecka, które przeszkadza całej klasie. Jeżeli ADHD nie powoduje wystarczająco dużo problemów otoczeniu, może przez długi czas pozostać problemem wyłącznie osoby, która go doświadcza.
Jedna z kobiet mówi, że nie może mieć ADHD, bo jest najbardziej zorganizowaną osobą w domu. To ważna informacja. Ale jeszcze ważniejsze pytanie brzmi: jak osiągnęła tę organizację? Czy prowadzi jeden kalendarz, czy może trzy? Czy ustawia przypomnienie o przypomnieniu? Czy każdą rzecz zapisuje natychmiast, bo wie, że za pięć minut już jej nie zapamięta? Czy jest zawsze pół godziny przed czasem, ponieważ panicznie boi się spóźnienia? Czy nigdy spontanicznie nie wychodzi z domu, bo wcześniej potrzebuje szczegółowo sprawdzić wszystko kilka razy? Czy robi rzeczy od razu nie dlatego, że świetnie nimi zarządza, ale dlatego, że nauczyła się, że jeżeli odłoży to na później, to przestanie istnieć?
To jest właśnie jeden z problemów z ocenianiem dorosłego ADHD wyłącznie na podstawie rezultatu. Rezultat brzmi: nie spóźnia się. Mechanizm może brzmieć: żeby się nie spóźnić, przez pół dnia nie jestem w stanie myśleć o niczym poza spotkaniem o piętnastej. Rezultat: w domu wszystko jest opłacone. Mechanizm: mam automatyczne płatności, sześć alarmów i sprawdzam konto kilka razy dziennie, bo przez lata zapominałam o terminach. Rezultat: skończyła studia. Mechanizm: większość sesji spędziłam ucząc się nocami tuż przed egzaminami. Dlatego dobry diagnosta nie powinien ograniczać się do pytania, czy jest Pani zorganizowana. Powinien również zapytać, co musi Pani robić, żeby być zorganizowana.
Kompensacja i maskowanie nie są dokładnie tym samym, choć w codziennym języku często się przenikają. Kompensacja może oznaczać stworzenie systemów, które pomagają ograniczyć skutki trudności. Maskowanie bardziej dotyczy ukrywania ich przed otoczeniem. Nie pamiętam, co ktoś właśnie powiedział. Zamiast poprosić o powtórzenie, próbuję wywnioskować to z dalszej rozmowy. Zapomniałam o spotkaniu. Zamiast powiedzieć, że zapomniałam, tworzę bardziej akceptowalne wyjaśnienie. Nie jestem w stanie rozpocząć projektu. Nie mówię o tym nikomu. Siedzę nad nim całą noc przed terminem i rano prezentuję gotową pracę. Podczas zebrania tracę wątek. Obserwuję innych i orientuję się, kiedy powinnam przytaknąć. Nie wiem, gdzie położyłam dokument. Szukam go w panice przez godzinę, zanim ktokolwiek zauważy. Efekt? Środowisko widzi, że radzi sobie. Kobieta doświadcza, że każdego dnia pilnuje, żeby nikt nie zobaczył, jak bardzo sobie nie radzi. Maskowanie może być szczególnie skuteczne u osoby inteligentnej, perfekcjonistycznej, funkcjonującej przez wiele lat w środowisku o dużej strukturze albo mającej bliskich, którzy nieświadomie przejmują część funkcji organizacyjnych. I tutaj pojawia się bardzo ważne pytanie: czy człowiek funkcjonuje dobrze dlatego, że nie ma trudności, czy dlatego, że nauczył się bardzo dobrze je ukrywać?
Przez lata system może działać. Szkoła. Studia. Pierwsza praca. Stałe mieszkanie. Przewidywalne obowiązki. A potem przychodzi coś, co zwiększa liczbę elementów, którymi trzeba jednocześnie zarządzać. Awans. Dziecko. Drugie dziecko. Własna działalność. Rozwód. Opieka nad rodzicami. Praca zdalna bez zewnętrznej struktury. Zmiana hormonalna. Problemy ze snem. I nagle to, co wcześniej dało się utrzymać ogromnym wysiłkiem, zaczyna się rozpadać. Lista już nie wystarcza. Alarm zostaje wyłączony i zapomniany. Nie można nadrobić wszystkiego nocą, bo w nocy budzi się dziecko. Nie można spędzić całej niedzieli na odzyskiwaniu kontroli nad tygodniem, bo ktoś potrzebuje naszej uwagi. To jeden z momentów, kiedy kobieta może po raz pierwszy zgłosić się po pomoc. Nie dlatego, że właśnie zachorowała na ADHD. Tylko dlatego, że dotychczasowa kompensacja przestała wystarczać wobec obecnych wymagań. Część kobiet opisuje to jako: kiedyś jakoś dawałam radę. To „jakoś” jest diagnostycznie niezwykle interesujące.
Kobieta z ADHD może być świetną specjalistką. Może pracować jako lekarka, psycholożka, nauczycielka, menadżerka, prawniczka, projektantka, przedsiębiorczyni, naukowczyni. Nie istnieje zawód ani poziom wykształcenia, który automatycznie wyklucza ADHD. Problem może pojawiać się nie w wiedzy czy inteligencji, ale w zarządzaniu wykonaniem. Wie, jak przygotować raport. Nie może zacząć. Świetnie prowadzi ważne spotkanie. Potem przez tydzień nie może zmobilizować się do uzupełnienia dokumentacji. Potrafi w ciągu trzech godzin rozwiązać niezwykle trudny problem. Nie odpowiada przez pięć dni na prostego maila. Rozpoczyna dzień od pięciu zadań. Kończy z ośmioma rozpoczętymi i dwoma wykonanymi. Może też działać za pomocą permanentnej mobilizacji. Wszystko jest pilne. Wszystko robione na ostatnią chwilę. Presja jest paliwem. Z zewnątrz: ale ona świetnie działa pod presją. Od środka: bez presji nie mogę się uruchomić. Szczególnie zwodniczy jest sukces zawodowy. Bo łatwo powiedzieć: skoro osiągnęła tak wiele, jak mogłaby mieć ADHD? Tymczasem diagnoza nie opiera się na tym, czy ktoś osiągnął sukces, lecz na obecności objawów, ich rozwojowym charakterze oraz wpływie na funkcjonowanie. Można być bardzo skuteczną. I jednocześnie bardzo przeciążoną.
W pracy istnieje kalendarz, spotkania, terminy, procedury, współpracownicy, szef. W domu wiele rzeczy trzeba uruchomić samodzielnie. Nikt nie wyznacza oficjalnego terminu do godziny siedemnastej złożyć pranie. Nie ma zebrania kontrolnego dotyczącego odkamienienia ekspresu. Nikt nie wysyła maila przypominającego, że trzeba kupić papier toaletowy. Tymczasem współczesne prowadzenie domu składa się z ogromnej liczby małych zadań: rachunki, zakupy, pranie, gotowanie, sprzątanie, wizyty, zamawianie leków, naprawy, terminy, dokumenty, sprawy szkolne dzieci, planowanie posiłków. Problemem często nie jest brak wiedzy, co należy zrobić. Problemem staje się utrzymywanie setek przyszłych zamiarów i uruchamianie ich we właściwym momencie. Dlatego w domu może pojawić się charakterystyczna warstwa rzeczy do zrobienia później. Torba do rozpakowania. Ubrania do złożenia. Dokument do schowania. Rzecz do odesłania. Wiadomość do napisania. Telefon do wykonania. Każde z osobna zajmuje kilka minut. Razem tworzą ciągłe poczucie: jestem ze wszystkim do tyłu. Nie oznacza to, że każda kobieta z ADHD ma bałagan. Niektóre mają niezwykle uporządkowane domy właśnie dlatego, że chaos jest dla nich tak trudny, iż zbudowały wokół niego bardzo sztywne systemy kompensacyjne. Ponownie nie pytamy więc tylko, czy w domu jest porządek. Pytamy, co jest potrzebne, żeby ten porządek utrzymać.
Nie słuchasz mnie. Zawsze mi przerywasz. Nigdy nie pamiętasz, o co cię proszę. Znowu miałaś odpisać. Znowu kupiłaś coś bez zastanowienia. Obiecałaś, że to zrobisz. Tak ADHD może wejść do związku. Najtrudniejsze jest to, że partner interpretuje zachowanie przez pryzmat znaczenia emocjonalnego. Jeżeli o mnie pamiętasz, zależy ci. Więc jeżeli zapominasz, nie zależy ci wystarczająco. Tymczasem znaczenie emocjonalne i utrzymanie zamiaru w pamięci nie są tym samym. Kobieta może naprawdę chcieć odpisać. Może naprawdę pamiętać, że partner o coś prosił. Może naprawdę zamierzać zrobić zakupy. A potem jej uwaga zostaje przejęta przez trzy kolejne rzeczy. Impulsywność może dodatkowo utrudniać konflikty. Myśl pojawia się szybko. Słowa wychodzą jeszcze szybciej. Dopiero później przychodzi: nie chciałam tego powiedzieć w taki sposób. To nie oznacza, że ADHD usprawiedliwia raniące zachowania. Diagnoza nie znosi odpowiedzialności. Może jednak pozwolić zrozumieć mechanizm, dzięki czemu zamiast kolejnej rozmowy o tym, że musisz się bardziej starać, można zacząć tworzyć rozwiązania dostosowane do rzeczywistego problemu.
Macierzyństwo może być jednym z momentów, w których wcześniej kompensowane ADHD staje się znacznie bardziej widoczne. Przed dziećmi można było zarządzać głównie własnym życiem. Po narodzinach dziecka pojawia się drugi system. Sen. Karmienie. Wizyty. Szczepienia. Ubrania. Zakupy. Przedszkole. Szkoła. Zajęcia. Dokumenty. Terminy. Lekarstwa. Urodziny. Wycieczki. A wraz z kolejnymi dziećmi liczba elementów rośnie. Nie chodzi o to, że macierzyństwo powoduje ADHD. Nie powoduje. Może natomiast radykalnie zwiększyć obciążenie funkcji wykonawczych. Dochodzi jeszcze sen, nieregularność, nieprzewidywalność, brak czasu na strategie, które wcześniej pozwalały odzyskiwać kontrolę. Kobieta, która przed dzieckiem mogła nadrabiać pracę do drugiej nad ranem, po porodzie może nie mieć już takiej możliwości. Ta, która potrzebowała całej soboty, żeby uporządkować dom i tydzień, teraz ma dziecko wymagające opieki. I pojawia się pytanie: dlaczego inni jakoś to wszystko ogarniają, a ja cały czas tonę? Czasem właśnie wtedy rozpoczyna się proces diagnostyczny.
Jeden z charakterystycznych scenariuszy późnego rozpoznania wygląda tak: dziecko trafia na diagnozę ADHD. Rodzic wypełnia kwestionariusze. Rozmawia ze specjalistą. Słucha pytań o dzieciństwo. I pojawia się: ale ja byłam dokładnie taka sama. Ja też wiecznie gubiłam rzeczy. Ja też wszystko robiłam w nocy. Moi rodzice mówili dokładnie to samo. Nie powinno to dziwić. ADHD ma silny komponent genetyczny i rodzinny, dlatego występowanie ADHD u dziecka może być ważną informacją podczas oceny rodzica. Diagnoza dziecka nie oznacza jednak automatycznie diagnozy matki. Może być natomiast momentem, w którym po raz pierwszy ktoś dostaje język pozwalający opisać własne doświadczenia.
W internecie coraz częściej można przeczytać, że estrogen reguluje ADHD, że ADHD zawsze nasila się przed miesiączką, że menopauza powoduje ADHD u kobiet. Takich zdań nie powinniśmy traktować jako ustalonego faktu klinicznego. Temat jest znacznie bardziej złożony. Badania rzeczywiście sugerują, że zmiany hormonalne mogą u części kobiet wpływać na nasilenie objawów ADHD oraz współwystępujących trudności. Zainteresowanie dotyczy szczególnie cyklu miesiączkowego, okresu ciąży i połogu oraz perimenopauzy i menopauzy. Ale baza badań jest wciąż ograniczona. Możemy więc powiedzieć, że część kobiet zgłasza zmienność nasilenia trudności w różnych fazach hormonalnych i warto o to pytać klinicznie. Nie możemy natomiast powiedzieć, że jeżeli przed miesiączką masz gorszą koncentrację, oznacza to ADHD. Podobnie menopauza nie wywołuje nagle neurorozwojowego ADHD u kobiety, która wcześniej go nie miała. Może natomiast być jednym z okresów, kiedy trudności wcześniej kompensowane stają się bardziej zauważalne. Historia rozwojowa pozostaje kluczowa.
Wiele kobiet z ADHD opisuje bardzo szybkie narastanie frustracji, silne przeżywanie konfliktów, przeciążenie, drażliwość, trudność z wyhamowaniem reakcji, poczucie przytłoczenia, nagłe wybuchy po długim okresie kontrolowania siebie. To klinicznie ważny obszar. Ale trzeba go opisywać uczciwie. Dysregulacja emocjonalna nie jest sama w sobie wystarczającym kryterium rozpoznania ADHD. Silne emocje występują również w depresji, zaburzeniach lękowych, PTSD, zaburzeniach osobowości, spektrum autyzmu, przewlekłym stresie i wielu innych stanach. W przypadku kobiet ma to szczególne znaczenie, ponieważ ich trudności związane z ADHD mogą być częściej interpretowane przede wszystkim jako problemy emocjonalne. Dlatego nie chodzi o wybór albo emocje, albo ADHD. Trzeba ustalić, co jest czym i co z czym współwystępuje.
ADHD bardzo często nie jest jedyną rzeczą, którą trzeba uwzględnić podczas diagnozy. Mogą współwystępować między innymi zaburzenia lękowe, depresyjne, zaburzenia snu, problemy związane z używaniem substancji, zaburzenia odżywiania oraz inne stany neurorozwojowe. U kobiet ma to szczególne znaczenie, ponieważ objawy internalizacyjne mogą pojawiać się wcześniej w kontakcie z ochroną zdrowia niż samo podejrzenie ADHD. Wyobraźmy sobie kobietę, która od wielu lat leczy się z powodu lęku. Ma trudność z zasypianiem, bo przed snem sprawdza, czy odpowiedziała na wszystkie wiadomości, czy pamięta o jutrzejszym spotkaniu, czy dokument został wysłany, czy dzieci mają wszystko przygotowane, czy nie zapomniała o rachunku. Może rzeczywiście mieć zaburzenie lękowe. Ale podczas diagnostyki warto również zapytać, skąd ten lęk się bierze. Czy jest pierwotny? Czy może przez lata wielokrotnego zapominania, gubienia, niedotrzymywania terminów i popełniania błędów kobieta nauczyła się, że jeżeli nie będzie stale kontrolowała siebie, coś pójdzie nie tak? To nie rozstrzyga diagnozy. Pokazuje natomiast, dlaczego trzeba badać mechanizm i chronologię, a nie jedynie zestaw aktualnych objawów.
U części kobiet podczas diagnozy ADHD pojawia się również pytanie o spektrum autyzmu. ADHD i autyzm mogą współwystępować, a niektóre doświadczenia wyglądają podobnie. Pełniejsze omówienie różnicowania i współwystępowania tych dwóch profili znajduje się w osobnym tekście poświęconym temu tematowi. Tutaj wystarczy zaznaczyć, że u kobiet wieloletnie maskowanie może dotyczyć zarówno ADHD, jak i cech autystycznych, dlatego diagnostyka powinna uwzględniać taką możliwość, jeśli jeden profil nie wyjaśnia całego obrazu.
Byłam świetną uczennicą. To zdanie jest jednym z najczęstszych powodów odrzucania własnego podejrzenia. Miałam czerwony pasek. Skończyłam dwa kierunki. Czytałam książki godzinami. Nigdy nie sprawiałam problemów. Żaden z tych faktów samodzielnie nie wyklucza ADHD. Ocena szkolna pokazuje wynik. Nie pokazuje procesu. Piątka nie mówi nam, czy dziecko przez cały tydzień regularnie się uczyło, czy nauczyło się całego materiału w nocy przed sprawdzianem. Dyplom nie pokazuje, ile razy studentka rozpoczynała pracę o trzeciej nad ranem. Dobre zachowanie nie mówi, ile energii dziecko wkładało w pilnowanie siebie. Dlatego historia edukacyjna podczas diagnozy powinna obejmować nie tylko, jakie miała Pani oceny, ale również, jak Pani te oceny osiągała.
Nie każda osoba z ADHD jest perfekcjonistką. I perfekcjonizm nie jest kryterium ADHD. Ale u niektórych kobiet może stać się strategią zabezpieczającą. Jeżeli przez lata człowiek nauczył się, że gdy nie sprawdzi trzy razy, coś przeoczy, może zacząć sprawdzać cztery. Jeżeli wielokrotnie zapominał, może zacząć kontrolować wszystko. Jeżeli słyszał, że jest chaotyczny, może postanowić, że nikt nigdy więcej tego nie zauważy. Perfekcjonizm pomaga wtedy zamaskować część trudności. Ale ma cenę. Zadanie, które można byłoby wykonać wystarczająco dobrze w godzinę, trwa cztery. Mail wymaga pięciu poprawek. Prezentacja nigdy nie wydaje się gotowa. A rozpoczęcie zadania staje się jeszcze trudniejsze, ponieważ poprzeczka od pierwszej minuty znajduje się bardzo wysoko. Wtedy prokrastynacja, lęk i problemy wykonawcze zaczynają się wzajemnie wzmacniać. Nie należy jednak automatycznie uznawać perfekcjonizmu za objaw kobiecego ADHD. Może mieć wiele innych źródeł. W diagnostyce interesuje nas jego funkcja.
Dlaczego rozpoznanie może przyjść dopiero po trzydziestce albo czterdziestce? Nie ma jednej odpowiedzi. Czasami ADHD zostało przeoczone w dzieciństwie. Czasami problemy były niewielkie dzięki dużej strukturze rodzinnej. Czasami inteligencja pozwalała długo kompensować trudności. Czasami dziewczynka bardzo szybko nauczyła się nie przeszkadzać. Czasami problemy nazwano lenistwem, lękiem, brakiem pewności siebie, zbytnią emocjonalnością, roztargnieniem. A czasami przez lata nie istniało nic, co zmusiłoby system do zainteresowania się problemem. Późna diagnoza nie jest paradoksem. ADHD mogło istnieć przez lata, zanim wymagania życia przekroczyły możliwości kompensacji.
Czasami punktem zwrotnym jest czterdziestka. Kobieta przez dwadzieścia lat wypracowała perfekcyjny sposób działania. A potem około czterdziestki mówi, że nie rozumie, co się z nią dzieje, wszystkie jej strategie przestały działać. W tym wieku mogą jednocześnie występować duże wymagania zawodowe, opieka nad dziećmi, opieka nad starzejącymi się rodzicami, przewlekły brak snu, zmiany okołomenopauzalne. Warto pytać o zmiany związane z cyklem i etapami życia hormonalnego, ale nie diagnozować ADHD na ich podstawie. ADHD musi mieć historię rozwojową.
O konsultacji warto pomyśleć nie wtedy, kiedy rozpoznasz u siebie jedną cechę. Zapominanie nie oznacza ADHD. Bałagan nie oznacza ADHD. Prokrastynacja nie oznacza ADHD. Przeciążenie macierzyństwem nie oznacza ADHD. Silne emocje nie oznaczają ADHD. Problemy z koncentracją przed miesiączką nie oznaczają ADHD. O konsultacji warto pomyśleć wtedy, kiedy zaczyna układać się wieloletni wzorzec. Na przykład od dzieciństwa lub nastoletniości powtarzają się trudności związane z uwagą, organizacją, kończeniem zadań, zapominaniem, impulsywnością albo nadmierną aktywnością. Podobne problemy pojawiają się w kilku obszarach: szkole lub na studiach, pracy, domu, relacjach, finansach, organizacji czasu. I mają realne konsekwencje. Albo nie są widoczne, ponieważ ich ograniczanie wymaga bardzo rozbudowanego systemu kompensacji.
Nie istnieje osobna procedura diagnoza ADHD dla kobiet. Potrzebna jest natomiast diagnostyka wystarczająco uważna, aby nie oczekiwać wyłącznie stereotypowego obrazu ADHD. Warto sprawdzić, jak wyglądała nieuwaga w dzieciństwie, czy objawy były ciche i mało uciążliwe dla otoczenia, jak kobieta osiągała dobre wyniki, jakie strategie kompensacyjne stworzyła, co się dzieje, gdy tych strategii nie może zastosować, jak wiele czasu przeznacza na kontrolowanie siebie, jak wygląda funkcjonowanie w pracy i w domu, czy przeciążenie pojawiło się przy zwiększeniu liczby obowiązków, czy trudności były wcześniej interpretowane jako lęk, depresja albo problemy emocjonalne, czy współwystępują inne zaburzenia, czy istnieją cechy wskazujące także na autyzm, czy historia kliniczna rzeczywiście tworzy rozwojowy obraz ADHD. To ostatnie jest kluczowe. Bo diagnoza nie polega na udowodnieniu kobiecie, że ma ADHD. Polega na sprawdzeniu, czy ADHD rzeczywiście najlepiej wyjaśnia jej historię funkcjonowania.
Jeśli diagnoza ADHD się nie potwierdzi, to również jest wartościowa odpowiedź. Nie każda kobieta, która przez lata czuła się przeciążona i niezorganizowana, ma ADHD. Podobne trudności mogą pojawiać się w depresji, zaburzeniach lękowych, PTSD, spektrum autyzmu, przewlekłym stresie, problemach ze snem, zaburzeniach hormonalnych i somatycznych, a także w sytuacji zwyczajnego przeciążenia zbyt dużą liczbą obowiązków. Czasami występuje kilka problemów jednocześnie. Dlatego profesjonalna diagnoza powinna być procesem różnicowania, a nie procesem potwierdzania hipotezy przyniesionej z internetu. Dobrze przeprowadzona diagnoza jest wartościowa również wtedy, kiedy ostateczna odpowiedź brzmi: to nie jest ADHD, Pani trudności lepiej wyjaśnia coś innego. Bo celem nie jest zdobycie konkretnej etykiety. Celem jest trafne zrozumienie problemu.
Ale ja przecież sobie radzę. To jedno z najważniejszych zdań, jakie może wypowiedzieć kobieta podczas konsultacji. I być może najważniejsza odpowiedź brzmi: dobrze, zobaczmy więc, jak Pani to robi. Bo radzę sobie może oznaczać: prowadzę trzy kalendarze, nadrabiam wszystko wieczorami, pracuję znacznie dłużej niż inni, każdą rzecz sprawdzam kilka razy, nie pozwalam sobie na spontaniczność, ustawiam kilkanaście alarmów, partner prowadzi wszystkie sprawy administracyjne, przez cały dzień działam, a wieczorem nie mam już energii na nic, żyję w ciągłym napięciu, żeby o czymś nie zapomnieć. To nadal jest radzenie sobie. Ale jego koszt również jest częścią historii klinicznej.
ADHD u kobiet nie musi być niewidoczne. Czasami po prostu patrzyliśmy w niewłaściwe miejsce. Szukaliśmy dziewczynki biegającej po klasie. A ona siedziała przy biurku i marzyła. Szukaliśmy złych ocen. A ona uczyła się całą noc. Szukaliśmy chaosu. A ona miała pięć kalendarzy, żeby chaosu nikt nie zobaczył. Szukaliśmy osoby, która nie radzi sobie zawodowo. A ona odnosiła sukcesy, płacąc za nie chronicznym przeciążeniem. Szukaliśmy kobiety, która nie potrafi prowadzić domu. A ona prowadziła dom perfekcyjnie, żyjąc w ciągłym napięciu związanym z koniecznością kontrolowania wszystkiego. Szukaliśmy objawów. A czasami należało zapytać o cenę ich kompensowania.
To nie znaczy, że każda zmęczona, perfekcjonistyczna, zapominająca albo przeciążona kobieta ma ADHD. Nie ma. Oznacza natomiast, że brak stereotypowej nadruchliwości, dobre oceny, kariera, macierzyństwo czy umiejętność prowadzenia domu nie mogą same w sobie zamykać pytania o ADHD.
ADHD u kobiet nie jest odrębnym zaburzeniem. Nie ma osobnych kobiecych kryteriów. Są natomiast kobiety, u których podstawowe objawy ADHD przez wiele lat pozostają mniej widoczne ze względu na sposób ich manifestowania, oczekiwania społeczne, współwystępujące trudności, kompensację i maskowanie. Dlatego pytanie, czy wyglądam jak osoba z ADHD, nie jest szczególnie pomocne. Znacznie ważniejsze są pytania: jak funkcjonowałam od dzieciństwa, co było dla mnie trudne, co nauczyłam się kompensować, jakie systemy musiałam stworzyć, żeby sobie radzić, co dzieje się, kiedy tych systemów zaczyna brakować, ile energii kosztuje mnie funkcjonowanie, które dla innych wygląda na całkowicie zwyczajne.
Czasami odpowiedź prowadzi do ADHD. Czasami do innego wyjaśnienia. A czasami dopiero dokładna diagnoza pokazuje, że przez wiele lat problemem nie był brak zdolności. Problemem było to, ile wysiłku trzeba było wkładać w rzeczy, które z zewnątrz wyglądały na łatwe.
Źródła
- Young S i wsp. Females with ADHD: an expert consensus statement taking a lifespan approach. BMC Psychiatry, 2020.
- Osianlis E i wsp. ADHD and Sex Hormones in Females: A Systematic Review. Journal of Attention Disorders, 2025.
- NICE. Attention deficit hyperactivity disorder: diagnosis and management (NG87) — recommendations.
- Kooij JJS i wsp. Updated European Consensus Statement on diagnosis and treatment of adult ADHD. European Psychiatry, 2019.